2010-07-07

odkorozja


zielony król miejskiej alei
niegdyś
chwytał słońce garściami

miał sporo dzieci
w kolczastych ubrankach
brąz
i skryta biała plamka

pewnego lata
skorodował
jakoś pod koniec sierpnia

dłonie opadły
chaotycznie
tysiącem rdzawych szelestów

tylko w pamięci
palce kasztanów
pożółkłe od jesieni

2010-04-15

stop


rozbij bur chmur
nawiń je z powrotem
na północ
wsiorb ten deszcz
do góry
podnieś spadłe liście
poprzyczepiaj i
przemaluj na zielony
kolor
przesuń mi słońce
znad widnokręgu
w zenit
zaniebieszcz ten
sufit
wsadź wielka grzałę
do małego morza
eksterminuj meduzy

stań mi rtęcią w termometrze
na dwudziestym siódmym piętrze

wiosna 2010

2010-04-04

wiosno


Droga wiosno, napierdalaj
Bezlitośnie młotkiem słońca
Z zimy mroźnej objęć rzuć nas
W skwar, gdzie można zejść z gorąca

Napierdalaj droga wiosno
Letnim czasem karkołomnym
Niechaj kos swą piosnkę prostą
Gwiżdże póki jest przytomny

Napierdalaj wiosno miła
Deszczem, gradem i żabami
Niech komary tną nas w ryła
Atakując tabunami

Burzy czarnej jak rzyć czarta
Ciśnij nam w twarz mokrą szmatą
Byśmy mogli w końcu wrzasnąć
Napierdalaj, drogie lato!

był taki konkurs, kiedy zima 2010 nie chciała się skończyć.

2010-01-21

morena


w zimnych laboratoriach
zamorskiego kraju
jajogłowi w kitlach
skubią księżyc pomału
tu dotkną, tam uszczkną
szczyptę seleniej duszy
chcą ją ucapić rączką
ciągle za krótką

tymczasem na Morenie
piętrzą się sine hałdy
księżyc zstąpił na ziemię
wydatnie zwiększając albedo
kosztem libido

tu chłopaki grają w golfa
przy szwankującej grawitacji
pyk karbowaną piłeczkę
wprost do krateru
na porzuconych kartofliskach
widać szczątki Phoebosa

i jak najbardziej jest woda
wielkie hałdy śniegu
w kolorze selenu

to musiała być zima 2009-2010

2009-09-27

paralel


we wszechświecie równoległym
przeznaczenie jest symetryczne
rządzi trzecia zasada sensodynamiki

w rzeczywistości nie wszystko
układa się jak dłoń w dłoni

we wszechświecie równoległym
poeci porównują zapach białych lilii
do woni potu kochanków

w rzeczywistości dania z siebie
uznaje się za niesmaczne

we wszechświecie równoległym
ptaki powracają wiosną
radośnie zakładają gniazda

w rzeczywistości ptaki dawno odleciały
las pozostaje głuchy

we wszechświecie równoległym
daliśmy sobie prawo do błędu
więc czasoprzestrzeń musiała się ugiąć

w rzeczywistości trzymamy się
na krótkich smyczach tchórzostwa
sparaliżowani

2009-06-24

łuk


spałam na polanie
obudził mnie błysk
białych skrzydeł słońca
i krzyk mewy

ścigała jakiegoś drapieżnego ptaka
był ze dwa razy większy od niej
rzucała się na niego raz po raz
i tak kreślili ułomny kardiogram
w poprzek wielkiego nieba

nic z tego nie rozumiałam
przecież mewy nie bronią swoich terytoriów
i nie polują nawet na pustułki
wreszcie pojęłam że to zrozpaczona matka
której bystrooki głodny zabrał pisklę

odganiał ją jak natrętną muchę
właściwie się nie przejmował
choć ona nie chciała odpuścić
przegrana nie mieściła się w ptasim móżdżku

zniknęli za lasem a świat
wciąż nieskazitelnie piękny
przykryła wytworna kopuła
nad świeżym daniem
ze smutku

jakoś czerwiec 2009

2009-03-04

przebiśniegi


widziałam dziś przebiśniegi
właściwie to one mnie zawołały
absurdalną bielą w błocie

w szarym potoku światła
przebiły śniegi
staliśmy sobie

małe kwiatki
duża ja
co nie wie jak
przebić śniegi
bezradności

marzec 2009