twoje ciepłe dłonie
umiejętne peryferia
rozognionej głowy
odpędzają muchy zimna
komary obojętności
rozgarniają liście wilgoci
pleśniowe kożuchy smutku
twoje ciepłe dłonie
wysklepiają piersi
i rzeźbią talię
woskowej figurze
zakwita dołek w policzku
kiedy się budzę
dotyka mnie gorączka
przenoszona drogą
wzrokową
to tylko drżenie ciała
odwieczne iskrzenie białek
i twoje ciepłe dłonie
imperatora
2011-11-28
2011-10-17
wiedz
i wiedz
że życzę ci śmierci
bojąc się tego życzenia
i siebie kiedy się
spełni
kipiącej mocarną
czernią
zniewalającą
kapryśną
być może próżną
albowiem
nie daje pewności
że właśnie
moje życzenie się spełni
i wiedz
że cofam me słowa
w momencie miękkiej
słabości
bo widzę ból
nadchodzący
tych wszystkich których masz wokół
bo lęk samotność
i rozpacz
bo puste miejsce przy boku
bo brak utyskiwań
bolesnych
jest gorszy od ich
natłoku
i wiedz, że chcę byś
odeszła
i nie wiem jak ale teraz
idź precz stąd
gdzieś do Kanady
Australii
tam gdzie cię słońce
dosięgnie i spiecze i
puszczą
twe lody wewnętrzne i
spłyniesz
na kogoś innego i z łaską
być może nawet
lecz nie tu
twe miejsce jest i nie
przy nim
tym który jest moim
puzzlem
tym z prawej i z
lewej i w środku
co też
mi pasuje jak ulał
tak pan bóg wyśnił że
razem
być mamy i wiedz że
bez niego
jest zimno i gasnę i ginę
więc idź już nie
wracaj daj przeżyć
2011-03-11
rana cykliczna
rzeka krwi czerpie ze źródła
wysoko na górze umysłu
gdy postanawiam nie wydać światu
dzieci o nogach gazeli
przyszłych magików słowa
synestetycznych kompozytorów
i słodkich serca piastunek
grzebię je w wacie, w morzu, w śmietniku
czerwone zaschnięte plamy
ich wielkie oczy i dzwonki głosów
odchodzą z pełnią księżyca
karą za grzech zaniechania
jest rdzawe wnętrze mych ud
w zamian za szybki pochówek genów
mam tylko ból
wysoko na górze umysłu
gdy postanawiam nie wydać światu
dzieci o nogach gazeli
przyszłych magików słowa
synestetycznych kompozytorów
i słodkich serca piastunek
grzebię je w wacie, w morzu, w śmietniku
czerwone zaschnięte plamy
ich wielkie oczy i dzwonki głosów
odchodzą z pełnią księżyca
karą za grzech zaniechania
jest rdzawe wnętrze mych ud
w zamian za szybki pochówek genów
mam tylko ból
2011-03-11
2010-12-14
z dupy
cała jestem z dupy, wiesz
świat mi mówi w taki deszcz
spierdalaj stąd ty mały
gniocie nie pałętaj mi
się tu po powierzchni bo
zajebię
wiec zmywaj się idź między
wszawe trawy, poddrzewa
wszędzie śmieci mają
dziś wolny wybieg
zawiewa i piździ
aerozolem rozkładu jazdy
depresji i nerwic
w mózgu mym
ulało się szare
trzęsawisko
tam grzęźnie
każda myśl
pozłocista
18.11.2010
Aleksander
Anioł Aleksander
Ląduje na ławce
Gdzie siedzę zalana
Łzami
Powoli wysupłuje
Twarz spomiędzy palców
Tłumaczy jak ją wystawić
Do wiatru
Boję się na niego
spojrzeć
Wszak piękny może być
Posłaniec boży
Jak zwykły człowiek
Sam wypruty
Z tkanki miłości
Tuli skrzydła
Nie do zdarcia
Bierze za rękę
Prowadzi do domu
Wąską kładką
Alei Zwycięstwa
początek 2011
2010-11-18
Pódlmy się
Pódlmy się,
Niewiedzący mały tworze
Tyś porwał się na
strzępy
W ostatecznie
przegranej sił próbie
A twa nieprzystojna
zazdrość
Wypełniła nas
wiekuistą niechęcią
Dziś wymagamy
Byś w swojej skończonej
głupości
Pouczony przez tych
Niepocieszonych w
swojej iluzji
Którzy wyszli za ciebie
Opanował zwolna
ogarniający cię
Zamęt.
2010-10-10
ekspozycja
nie ma kwestii „czy”
to pewne jak brylant
w zaćmieniu
słońca
dwugłowy cielak
zdrowe siedmioraczki
kwestia tego „kiedy”
jest pomijalna
niczym
pustynie Amazonii
kwitnący ogród
Antarktydy
i bałtyckie
tropiki
drażliwą kwestię „jak”
oddałam w inne ręce
tak nieistniejące
że aż wszechmocne
10.10.2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)