2009-06-24

łuk


spałam na polanie
obudził mnie błysk
białych skrzydeł słońca
i krzyk mewy

ścigała jakiegoś drapieżnego ptaka
był ze dwa razy większy od niej
rzucała się na niego raz po raz
i tak kreślili ułomny kardiogram
w poprzek wielkiego nieba

nic z tego nie rozumiałam
przecież mewy nie bronią swoich terytoriów
i nie polują nawet na pustułki
wreszcie pojęłam że to zrozpaczona matka
której bystrooki głodny zabrał pisklę

odganiał ją jak natrętną muchę
właściwie się nie przejmował
choć ona nie chciała odpuścić
przegrana nie mieściła się w ptasim móżdżku

zniknęli za lasem a świat
wciąż nieskazitelnie piękny
przykryła wytworna kopuła
nad świeżym daniem
ze smutku

jakoś czerwiec 2009

2009-03-04

przebiśniegi


widziałam dziś przebiśniegi
właściwie to one mnie zawołały
absurdalną bielą w błocie

w szarym potoku światła
przebiły śniegi
staliśmy sobie

małe kwiatki
duża ja
co nie wie jak
przebić śniegi
bezradności

marzec 2009

2008-11-11

czas


ukochany
patrzysz na mnie przez pryzmat przeszłości
widzisz brzydkie kaczątko
rzeczywistość zaszyta w skraju widma
poza Twoją percepcją

ukochany
musnęłam Twoją rękę w locie
pchnięta mocno przez los
minęliśmy się z dużą prędkością
łączy nas mizerna sieć spojrzeń

ukochany
poznałam Cię za wcześnie
by Cię olśnić
za późno
by coś zmienić

w tym czasie się zgubiłam  

10/11.11.2008

2002-03-05

nocą


Nocą
Ludzie zbierają śmieci do czarnego wora
Samotni na przystankach
Na próżno wyglądają tramwaju
Pod czarną mycką nieba
Ludzie wracają do domu
Wysiadają z długich podróży
I mają w oczach tęsknotę

Nocą
Umarliśmy w krótkim 
Błysku materii
W ciszy
Daleko od siebie
Tak jak się rodzimy

04/05.03.2002

1994-04-04

nie tak


Było sobie Nie
Głęboko schowane
Nie chciało być widziane
Ani rozumiane
Nie chciano by widziano
Aby nie bolało

Było sobie tak
Czekało za murem
Tak chciało być widziane
Albo zrozumiane
Tak chciano widzieć bardzo
By boleć przestało

Nie się ociągało – Tak przyjść nie zdołało

Nie wyszło z kryjówki
Na końcu nareszcie
I przyniosło pustkę
Wypełnioną deszczem
Przechyliło szalę
Na moją Nie-korzyść

Tak mur przesadziło
Początek nareszcie
Przyniosło mi sierpień
Obleczony w szczęście
Równe wagi szale
Tak Nie z nich ściągnęło

Nie jest dla pustki
Jest Tak dla pełni
Ciągną do siebie

bardzo stary wiersz z liceum. zamieszczam wyłącznie z sentymentu.